piątek, 10 stycznia 2014

Wpadki kosmetyczne 2013


Niestety, nie wszystkie kosmetyki w roku 2013 zasługiwały na miano ,,ulubieńcy", dlatego postanowiłam napisać post dotyczący kilku bubli kosmetycznych aby pokazać że nie zawsze jest tak kolorowo...

Zacznijmy od pielęgnacji, największym bublem okazał się chłodzący spray do stóp.

Kosmetyk ten zakupiłam z myślą o mojej wakacyjnej pracy w której przez 12h byłam ciągle na nogach, miał przynieś ulgę i odświeżenie, niestety nie zrobił kompletnie nic. Nie chłodził, nie odświeżał, zapach utrzymywał przez kilka minut, nie dawał ulgi zmęczonym nogą a tym bardziej nie miał nic wspólnego z dezodorantem.

Kolejne dwa buble związane są z paznokciami czyli lakier do paznokci oraz wysuszacz.

Top coat, najgorszy jaki miałam okazję testować, nigdy wcześniej nie miałam żadnego problemu z podobnymi produktami. Po nałożeniu czarnego lakieru a następnie użyciu tego topu mój lakier nie dość że robił się szary to jeszcze zamieniał go w plastelinę!! A w dodatku gęsty, nie wydajny (dawałam mu szansę dosłownie kilka razy), nie schnący, po nałożeniu go na samą płytkę paznokcia odchodzi płatam, nie przedłuża trwałości lakieru, nakłada się nierównomiernie. Jedyny plus? Trochę świeci w ultrafiolecie.

Płyn przyspieszający wysychanie lakieru. Kolejny nic nie robiący kosmetyk. Nie wydajny, nie przyspieszający schnięcia(paznokcie po kilku minutach schną tylko z wierzchu), w zapachu okropnie duszący, nie mam zupełnie pomysłu jak go zużyć.

Ostatnie buble to kolorówka:

Uwielbiam bazy silikonowe pod makijaż, bardzo często używam ich na imprezy, jednak ta baza to istny koszmar. Dlaczego?  Ponieważ warzy każdy nałożony na nią podkład. Próbowałam ją używać na dziewczynach które maluję jednak i u nich efekty były takie same. 

Czarna, wysuwana kredka ingrid. Co mogę o niej powiedzieć? Tylko tyle że jest twarda, ciężko ją nałożyć i nie jest ona intensywnie czarna, raczej szara. Niestety nie udany kosmetyk.

Bazy pod cienie. Obie trafiły do wpadek, ponieważ przez moją opadającą powiekę te kremowe bazy powodują że moje cienie zbierają się w załamaniu już po 2-3h. Czy Wy też macie taki problem i spotkałyście bazę godną polecenia?

Płyn do demakijażu oczu, podobno daję radę z wodoodpornymi kosmetykami, niestety u mnie nie zmywa nawet zwykłego tuszu. Lubię firmę rimmel, jednak takiego bubla się nie spodziewałam. W tym przypadku płyn z biedronki daję sobie radę o wiele lepiej.

Ostatnie dwa produkty które chyba najbardziej mnie zawiodły w ubiegłym roku. Błyszczyki z loccitane, które nie należą do najtańszych a swoją ,,kleistością" powinny się równać z błyszczykami z najniższej półki! Posiadam wiele błyszczyków tanich, jednak żaden nie jest tak klejący i gęsty jak te. Bardzo zawiodłam się na tej firmie.

5 komentarzy:

  1. Nie znam żadnego z tych produktów ale będę na nie uważać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. używałam tylko tego Płynu do demakijażu oczu i tak średnio sie u mnie sprawdził,ale na szczescie mnie nie podrażnił :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam żadnego z tych produktów oprócz dwóch baz pod cienie. Ta z pierre rene spisywała się całkiem przyzwoicie, a ta z essence jest dla mnie zdecydowanie zbyt pomarańczowa i nie używam jej..

    OdpowiedzUsuń
  4. Będę wiedziała czego nie kupować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dla mnie produkty z avon do stóp to nieporozumienie
    jakbym nic nie nałożyła

    OdpowiedzUsuń